Steve Ballmer- prezes firmy Microsoft- podczas wizyty w Polsce, kwiecień 2009.

Przez kilka dni wisiał sobie tutaj obok bannerek akcji Microsoftu "Nie przerabiam. Nie kradnę!", ale już nie wisi. MS fatalnie rozłożył akcenty tej dość topornie, jak się okazało, skrojonej akcji, przenosząc środek ciężkości dyskusji na brak polskiego Live!, który to( brak) ma być spowodowany "między innymi" przez problem piractwa na XO w PL( ten problem istnieje w każdym absolutnie kraju z dostępem do Live!). Każdy posiadacz X360 w Bolandzie doskonale zdaje sobie sprawę z kwadratury koła, która się wytworzyła przez brak tej usługi. Usługi tak bardzo zintegrowanej z samą konsolą, że wręcz czyniącą z tego zacnego kawałka elektroniki w Polsce "sprzętowego inwalidę".
Nie ma innej opcji rozwiązania tego węzła, niż udostępnienie Live! w Polsce na takich samych zasadach, jak w krajach UE, które Live! mają. MS musi sobie zdawać z tego sprawę, że to i tak się stanie, choćby prikazem którejś z komisji, działającej w parlamencie UE( prawdopodobnie tej, która zajmuje się dzieleniem rynku UE na "lepszych" i "gorszych" przez Apple i jego iTunes).**
Akcja MS spotkała się, rzecz jasna, z kontrakcją, która choć przygotowana oddolnie ma dla polskiego gracza o wiele więcej sensu, niż oskarżycielski ton inicjatywy polskiego oddziału MS. Od tego "między innymi" są internety, aby pokazywać palcem, gdzie ktoś puścił bąka. Sytuacja zrobiła się też na tyle poważna, że już chyba czas przestać puszczać oczko do polskiego klienta, sprzedając mu niepełny produkt za pełną cenę, licząc na to, że jakoś sobie, skubany, poradzi. Jak zwykle. Wóz albo przewóz, panowie z MS.
To jest oczywiste, że nie popieram piractwa. Piractwo to buractwo. Skończyłem z tym od razu, kiedy zarobiłem pierwszy pieniądz, który pozwolił mi na rozrywki bez supportu ze strony rodzinki, jakieś 12 lat temu( a groszem nie śmierdziałem i tak jest do dziś, pamiętajcie- komiks w Polsce to hobby, nic więcej). Płacę za gry tak samo, jak płacę za bilet do kina, za książkę/ komiks w księgarni, za płytę DVD z filmem. Płacę za zagospodarowanie mojego wolnego czasu, czynność za którą ludzie innym, odpowiednim ludziom płacą od zawsze.
*Za Polygamia
**No, dobra. Naiwne to, ale czemu nie? Jako konsument, mieszkający w UE powinienem( i mam) mieć wyjebane na to, czy przebywam w PL czy w DE i posiadać dostęp do tego samego towaru z każdego kraju Unii. Ponoć gwarantują mi to jakieś papierki.








