Ok, ten gość ma zbroję, która wymagała sporej inwestycji czasu i nerwów...Seria Monster Hunter jest wielka w Japonii. Pisząc "wielka" mam na myśli, że skośnoocy bracia mają kompletnego pierdolca na jej punkcie. Najnowsza odsłona na PSP, której reszta świata jeszcze nie doświadczyła, razem z jej platynową edycją sprzedała się już w ponad 3 milionach egzemplarzy. Była najczęściej kupowaną grą 2008 roku Japonii, licząc wszystkie platformy. Jako, hm, doświadczony gracz, wiem, że tego typu statystyki nie muszą wcale oddawać wielkości gry, gdyż Japończycy posiadają dość specyficzny gust i elektroniczna rozrywka nie jest tu wyjątkiem.

Drinki, dedykowane wyglądem konsolki to w KKW tylko czubek góry...Mój pierwszy kontakt z grą miał miejsce na starej, dobrej PS2 przy okazji Monster Hunter 2. To był także mój pierwszy kontakt z siecią na konsolach. Na całe szczęście gra nie wymagała logowania się do ówczesnej wersji Playstation Network, bo ta czynność wymagała posiadania tygrysa o sierści ze złota, mówiącego po klingońsku, czyli sztuczek, których logiczności można upatrywać tylko w tym, że Sony to japońska firma. Nie, serwery były obsługiwane przez Capcom, gra hulała aż miło a stosunek graczy, porozumiewających się po angielsku do graczy z Japonii wynosił 1:1000. Capcom, widząc, jaki szał MH wywołał przez ostatnie kilka lat w Japonii, chce ten stosunek zmienić i bierze się ostro do roboty, o czym świadczy prawdopodobnie pierwszy z serii edukacyjnych filmików, wyjaśniający białasom o co cho.
Nasuwa się kilka pytań. W jaki sposób Capcom przekona graczy w Europie i Stanach do zakupu gry, w którą wdraża się circa 7 godzin i jest ultrahardcore' owa w mechanice? Odpowiedź jest prosta. Kooperacja. Monster Hunter został stworzony do grania w bandzie. W bandzie nie straszne kilka godzin, spędzonych w szkole łowców, banda szybciej wpadnie na to, do czego służą setki elementów zbroi, wyrabianych ze skór, pazurów, łusek, łbów upolowanych potworów, nie wspominając o kolejnych setkach części różnego rodzaju uzbrojenia, amuletach czy dziesiątkach potraw, serwowanych przez koty, harcujące w kuchni łowcy. Bo w tej grze nawet kolacja przed questem może dodać łowcy animuszu, uodpornić na dany atak moba czy dosłownie przynieść szczęście( może również zaszkodzić, jeśli niefortunnie połączymy dania). Co najważniejsze, banda to podstawa podczas polowania. Wspólne taktyki, zaganianie smoka do pułapki i, heh, ucieczki czy prozaiczne szukanie grzybów lub ziół nabiera zupełnie innego smaku w bandzie. Nie wspominając już o grillu. Tak, podczas questu można urządzić sobie grilla. Czemu nie?
A pomiędzy questami można pogilać prosiaka a ten obdarzy ciebie serduszkiem... Tak, to stanowczo japońska gra.Inwestycja w tę grę to niekończący się fun, bo zawsze jest coś do ubicia, wykopania, wygrzebania. Jedyne czego brakuje to możliwość łączenia się z innymi łowcami poprzez sieć( ten problem nie dotyczy już chyba Japonii, gdzie Capcom wraz z Sony pozwolili na taką sposobność poprzez PS3), czyli należy siedzieć z bandą w jednym pomieszczeniu z konsolkami podłączonymi do gniazdek( karta sieciowa konsolki żre baterię, jak wygłodzone prosię papkę ze wszystkiego). O ile dobrze pamiętam polski dystrybutor Monster Hunter Freedom 2, sprowadził do Polski całe 400 sztuk tej gry, ponad dwa lata temu. Jestem ciekaw na ile zmieni się sytuacja po ofensywie marketingowej Capcomu, bo konsolek Sony sprzedało się w Polsce już całkiem sporo. Czy są wśród czytających ten wpisik jacyś nowi, potencjalni łowcy? I fuckin' hope so.

Premiera MH Freedom Unite( czyli MH Portable 2nd G w KKW) w Stanach ponoć w czerwcu o premierze EU jeszcze nic nie wiadomo, ale promo filmik, kręcony na Wyspach każe przypuszczać, że Capcom nie zapomni o graczach ze Starego Kontynentu. Tym razem graczowi podczas questu towarzyszyć będzie sidekick w postaci kota, który przyjmie na siebie co soczystszego fireballa a miksowanie składników w końcu będzie mogło odbywać się w skrzynce. Każdy łowca wie, jak upierdliwe było miksowanie większej ilości potów czy amunicji bez tego udogodnienia. Z kolei na premierę MH tri, czyli trzeciej odsłony serii na "dużych" konsolach jeszcze troszkę poczekamy i tym razem gra wyląduje na Wii( why, Capcom, whyyyy?). Z nowości w trójce można spodziewać się walk pod wodą. W końcu nie trzeba będzie wystawać na brzegu z wędką i żabą, jako przynętą, aby strzelić fangę z nieba temu cholernemu Plesiothowi!

20 komentarze:
Dla mnie wlaśnie przeszkodą była ta hardkorowość - parę godzin na to, żeby w ogóle posługiwać się grą, i to taką w której nie ma opowieści, tylko jest niekończące się grindowanie jak w MMORPGu, tylko bez frajdy interakcji z ludźmi... Barts says no.
No właśnie, że interakcja jest, tylko na innym poziomie. Trzeba klasycznie, jak w starych czasach grupować się po piwnicach, razem z fąflami/ fąfelkami. Granie w MH solo to straszna pomyłka!!!
No właśnie. Po zakupie gierki nie bylo z kim grac :(
Parę kumpli się wkręciło, ale szybko zrezygnowali (ale głupie! -.-).
Może w Unite będzie infrastruktura?
Gra jest niezła. Mnóstwo broni, możliwości, itemków, zajebisty system walki ( konkretne bestie, diaboliczny realizm, mnóstwo itemków).
Ale gra- 0 fabuły, dość trudna, szybko się nudzi.
Pozatym to erpeg.
I to nie taki jak patapony, świeży, zabawny, porywający.
Tylko po prostu niekończący się japoński erpeg.
W Unite nie ma infrastruktury. Japończycy na odległość grają a'la infrastruktura, dzięki aplikacji na PS3.
Z tym rpgiem bym nie przesadzał. Rozwoju postaci tam nie uświadczysz, rozwijasz klasycznie skilla i wspomagasz się coraz lepszym uzbrojeniem( w Army of Two masz podobnież, choć o wiele płycej oczywiście, a nikt nie nazwie tej gry rpgiem:). W gruncie rzeczy to slasher, gdzie w większości misji masz po prostu wielkiego bossa, który ma w cipę dużo zdrowia, stąd te zazwyczaj 50 minut na jego ubicie. Fakt, że gra potrafi być trudna, ba ubertrudna, ale to Capcom i tytuł rdzennie japoński, więc... Potrzeba samozaparcia. Jak pisałem, dopiero po 7 godzinach zaczynasz kumać podstawy(!) dalej to już czysty miód:)
Przegrałem dość sporo. Załapałem 80 procent gry.
Ale to nie rzecz dla mnie.
Ja wolę trzaskać łby cyklopom w GoWie, futrować Zaknela w Pataponach.
Może to wina fabuły, może wina oprawy.
Szkoda, że nie będzie infrastruktury.
Goddamn chinese!!
(a raczej braku fabuły :))
80%? A mogę się zapytać, skąd wiesz, że 80%? Sam jestem po tych prawie 400 h gry a nie doszedłem nawet jeszcze do Fatalisa, uberskurwysyna.
Załapałem 80 procent gry, w sensie ocb w grze ;)
I mam dość.
Kurczę, zazdroszcze Ci uporu
Ach, to nie jest upór, tylko mam Simsona w mieście i razem polujemy już dwa latka prawie( z przerwami, bo przerwami, ale jednak:) Pifko plus co ino i Monster Hunter- dobre połączenie.
Gdyby tylko Patapony miały taki fajny multiplayer :)
Dwójeczkę Pataponów odkrywam coraz bardziej i mechanika jest tej części jest już uberhardcore'owa(jeśli chodzi o klasy gałek, levelowanie ich, różne resisty itp to jest to w sumie poziom bliski Monster Hunterowi, zresztą te gry są do siebie tak naprawdę bardzo podobne, tylko hack'n'slash zamieniono na rytm). Jedynka teraz wydaje się wręcz biedna. A Pata2 ma multika bardzo fajnego wg mnie:)
Jedynka jest baaaardzo biedna :))
W zasadzie zrobili z pataponami to co tygryski lubią najbardziej.
Zostawili to, co było miodne, dopieścili to co zgrzytało.
Tak więc mamy 3 stopnie trudności minigierek, superfajny system rozwoju (pokusiłem się na rozwijanie pataponków do 10 levela ostatnich rareponów), bohaterów, paraget, gdzie można się pobawić przykoksionymi ponami.
Szkoda tylko,że wciąż są tylko 3 sloty na armie (nie licząc herosów)- trochę za mało na naprawdę dobrą zabawę i trudność niektórych gierek daje popalić (Kom Kipon -.-).
Myślę, że jeśli chodzi o mechanikę, to jeszcze nie ma co porównywać do MH.
Narazie na katapulcie siedzę (quest z 3 legendarnymi dowódcami Karmenów) i wbijam na wyższy level sabab, mgyoonów.
Patapony 2 są narazie grą 2009 na psp :)
Właśnie Śledziu, może ty kumasz ocb.
Jest taki skrin po walce, który mówi o 2 braciach zigotonach. Odnosi się do jedynki.
O co dokładniej chodzi, bo chciałbym jak najbardziej ogarnąć fabułę
W Unite nie ma infrastruktury. Japończycy na odległość grają a'la infrastruktura, dzięki aplikacji na PS3.
Ale wiesz że przez PCta też można robić taki myk?
Co do MH, to niestety była bajka o Magdzie - "ma gdzie, nie ma z kim". Pewnie dlatego mi nie podeszła.
Barts, jak?
Sorejszyn, nie było mnie przez chwilę.
Patent nazywa się XLink Kai:
http://www.planex.net/support/xlink/procedure.html
http://dl.qj.net/Xlink-Kai-7.4.15-Win32-PSP-Tools-Utilities-(on-PC)/pg/12/fid/17398/catid/193
A dalej musisz poguglać.
Also this:
http://forums.qj.net/psp-general-help/10724-xlink-kai-play-psp-games-online-others.html
http://www.capcom-europe.com/forum/showthread.php?t=2571
Enjoy!
No tak,jesli mialbym grac sam,to tez pewnie zarzucilbym monstera po miesiacu,albo i wczesniej.W grupie gra sie zupelnie inaczej,nawet jesli liczy ona dwoch lowcow,na dodatek ze slaba pamiecia.Na szczescie jest Ryba,ktory absorbuje uwage moba,dzieki czemu moja przezywalnosc wzrasta,gdyz moje nawyki sa bardziej pecetowe niz konsolowe.Co do fabuly,imho niepotrzebna,sami podczas wypraw tworzymy historie,ktorych nie powstydzilby sie zaden wytrawny scenarzysta.Tak czy owak-nastepna odslona na psp,prawdopodobnie w czerwcu-znowu sie zacznie...
Moje monsterowe fabuły wyglądają tak:
- psyk
- pyk
- aua
End
oj,czekaj-nastepnym razem cie nagram...
A ja ciebie spiszę:) I te scenariusze, ha. Papier jest cierpliwy...
Prześlij komentarz