
No zakurzyło się na DJ. Nic na to nie poradzę. Prosto z roboty nad integralem Osiedla Swoboda, wpadłem w pracę nad czwartymi, kończącymi sezon pierwszy serii Wartościami rodzinnymi (premiera już pod koniec czerwca!). W międzyczasie przeprowadzka z Ratyzbony do Warszawy, wycieczka na komiksowy festiwal do Moskwy, projekt City Stories z Portugalczykami. A przede mną trzecie Na szybko spisane. Plus komiksy i stripy do Playa (nowa seria!) czy ostatnio także do magazynu MC (Metronauci). No i pocisnąłem oprawę graficzną erkejdówki Pastel Games, zatytułowaną Zombie Waaars (platforma docelowa - iPad!). Jak tu znaleźć czas na gry? Można.
Jeszcze w Bawarii łyknąłem ostatnią Zeldę na DSa. Jak dla mnie bomba i rewelacja, ale jestem oddanym fanem tej stylistyki Zeldy od czasów Wind Wakera. Szpilka dla mnie - nie za długa, nie za trudna, z nowymi patencikami (zagadki z wykorzystaniem ducha Zeldy, jako "wypełniacza" okutych w zbroje strażników z bardzo przyjemnie rosnącym poziomem trudności - klasyczna sprawa dla Ninny), plus sporo mrugania okiem do tych, którzy zaliczyli Phantom Hourglass czy nawet WW. No i nie ma to jak pędzić pociągiem i gwizdać na świniaki.
Mimo tego, że zarzekałem się na "paskach" w zbiorczym wydaniu OS, że już nigdy więcej nie sięgnę po japońskiego RPGa, skusiłem się na Breath of Fire 3 Capcomu. Jak zwykle nie skończyłem, choć na liczniku pękło z 50 godzin. To samo miałem z kompletnym oldschoolem, czyli Phantasy Star 4, które pojawiło się u mnie na PSP razem z zakupem Sega Megadrive Collection (BTW - dobry zestaw). Nie ma to jak 60 godzin jRPGa z 16 - bitowej maszyny. Człowiek widzi, jak mało ten gatunek zmienił sie przez ostatnie niemal dwie dekady. Mimo tego wciąż wracam na stare śmieci, kiedy wzywa duch przygody - od dwóch dni pykam w Final Fantasy IX (czyż to nie najśliczniejsza gra, jaka powstała na PSone?) i już wiem, że nie skończę, oczywiście.

Zaliczyłem jeszcze Halo:ODST (mi tam podeszło, dobrze się czułem w wymianach ognia na ulicach Mombasy i czekam na Halo:Reach, like, bardzo), Borderlands (X360, gra ma świetny design i zabawa z doborem odpowiedniej giwery jest w pytę, tylko jakoś zrobiła się nam [co-op z Beijingjoan] dość szybko zbyt łatwa i monotonna, jednak), The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena (X360, no to jest gra! Nie ma większego mofo nad Riddickiem i nie ma lepszej wczujki w takiego mofo, niż w produkcji Starbreeze. Byłem na kolanach!).

17 czerwca premiera odświeżonego Playa (szkoda, że nie zostali przy pierwotnej wersji nowego logo) a w nim zwyczajowo moje: Jojoy & Padie odcinek # 118 (przydałoby się dla nich jakieś miejsce w sieci), do tego stronka nowej serii Para Gra oraz mój felieton o "księżniczkach na siódemkę" (który wcześniej czy później pojawi się i tutaj).

0 komentarze:
Prześlij komentarz